Jadę sobie niewinna (jak zwykle) z pracy mpkiem. Trasa dość długa. W pewnym momencie znad telefonu łepetynę pionizuję, i celuję wzrok przed siebie, a tam chłop starszy, siedzący na samym końcu autobusu, taki na oko 65 przygląda mi się z uśmiechem. Nie kojarzę, myślę, może uśmiecha się do wszystkich, kto nie spojrzy, wracam oczami w ekran. Po 5 minutach kontroluję sytuację. Nie k.a, patrzy dalej. Krew mi z głowy odpływaa, trochę creepy ten...
