Miałem to gdzieś wkleić ale nie wiem gdzie. Wyobraźmy sobie chirurga. Zdenerwowany. Operuje. Przeciął niechcący tętnicę nerkową, ręce mu się trzęsą bo nerwy. Potem też niechcący oczywiście uszkadza inne ważne naczynie. Pacjent umiera. Szpital komunikuje: wg wstępnej oceny wszystko przebiegło zgodnie z procedurami. Biegły. Uszkodzenia naczyń nie są powodem zgonu. Przczyną zgonu jest niewydolność krążeniowo-oddechowa. Żarcik? No to...
